Start|Kobiety sukcesu|Artykuły w etykiet: sukces
Artykuły w etykiet: sukces

Jednoosobowa działalność gospodarcza

środa, 17 września 2008 22:43 Opublikowane w Działalność gospodarcza

Jednoosobowa działalność gospodarcza

Biografia Olgi Kozierowskiej

czwartek, 18 września 2008 14:05 Opublikowane w O autorce

OLGA KOZIEROWSKA

Bizneswoman, dziennikarka, trener biznesu, z ciekawostek, muzyk instrumentalista.

Posiada wieloletnie doświadczenie w biznesie zdobyte na rynkach europejskich w regionie środkowej i południowo-wschodniej Europy. Pracowała m.in. w GeoPost Group, Unilever Polska, Welbilt UK i KLM. W 2008 roku założyła własną firmę Sukces Pisany Szminką.

Marka Sukces Pisany Szminką

wtorek, 19 stycznia 2010 13:47 Opublikowane w O autorce
Marka - Sukces Pisany Szminką

wizja, wartości, obietnica, equity - Zobacz "Brand House" marki

Madonna

niedziela, 09 listopada 2008 14:12 Opublikowane w Kobiety sukcesu

Madonna

Piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów, aktorka, producentka, wydawca i businesswoman, skandalistka, fenomen dekady lat 80.

Wywiad z Bożeną Batycką

czwartek, 22 grudnia 2011 10:45 Opublikowane w Olga pyta

Z marzeń nie wolno rezygnować


Marzenia trzeba mieć. Inna rzecz, że one się zmieniają wraz z nami, dorośleją, dojrzewają...

Olga Kozierowska: Pani życie może być inspiracją dla wielu kobiet. To przykład, że warto spełniać własne marzenia, w każdej sytuacji i w każdym wieku. Jak udało się Pani po wielu latach spędzonych w domu wejść w świat biznesu i stworzyć „torebkowe” imperium?

Bożena Batycka: Odpowiedź jest jedna: pasja życia. Zakochuję się w tym, co robię. To mi daje siłę, a może tę siłę potrafię odnaleźć w tym, co robię... Niezależnie od tego, czym się zajmuję, co tworzę,  zabiegam, by mój świat był piękny.  Kiedy zajmowałam się domem i dziećmi, ta praca była dla mnie najważniejsza. Dom musiał pachnieć świeżym ciastem, musiał być bezpieczny i dostatni. I taki był. Smażyłam konfitury, robiłam leguminy, przygotowywałam święta... Kiedy dzieci podrosły, poczułam, że mogę spełnić się w innych obszarach, zająć się projektowaniem, czymś, o czym zawsze marzyłam. A jak ma się jasny cel i wolę, by marzenia urzeczywistnić, to jest już bardzo dużo.

OK: Dołączyła Pani do rodzinnej firmy w 1989 roku i weszła z wiarą w nową polską rzeczywistość. W jednym z wywiadów powiedziała Pani, że jej marzenia sięgały gwiazd…

BB: To prawda, że mierzyłam wysoko. Ale też wierzyłam w swoje marzenia. Decydując się na wejście do rodzinnej firmy miałam przekonanie, że się tu sprawdzę, że zdołam wprowadzić w życie swoje pomysły, że mam dużo do zaproponowania. Miałam w sobie wielką determinację. Ale byłam również przygotowana na to, że wielkie plany wymagają poświęceń i wyrzeczeń.

OK: Czy „energia Kresów", o której często Pani wspomina, pomaga osiągnąć sukces w biznesie?

foto4BB: Energię Kresów czuję prawie fizycznie. Z Kresów pochodzili moi rodzice i teściowie. Nie mam wątpliwości, że w budowaniu osobowości ogromną rolę odgrywają nasze korzenie. Ciągle mam w pamięci siłę charakteru mojej babci, która żyła w harmonii ze swoimi wyborami. I mojego ojca, który miał w domu cztery kobiety: mamę, dwie moje siostry i mnie i potrafił zapewnić nam wygodne życie. Był bardzo przedsiębiorczy. Noszę w sobie też obraz mojego teścia, założyciela firmy Batycki, a także obraz mojej teściowej, która była dla mnie uosobieniem kobiety idealnej. Dobra tradycja, dobre wspomnienia, ciepły dom, rodzina, to siła i fundament na całe życie.

OK: Wielu ludzi myśli o założeniu własnej firmy, ale finał nie zawsze jest szczęśliwy. Jakie są niezbędne elementy sukcesu?

BB: Lubię powtarzać, że błyskawiczny sukces to lata ciężkiej pracy. Myślę, że jest to najlepsza diagnoza. Oprócz dobrego pomysłu, potrzebne są wytrwałość i wiara, że się uda. Sukces to nieustanna praca i ciągłe pokonywanie trudności. Ale bardzo ważny jest też zespół sprawdzonych ludzi, połączonych wspólną pasją. Ja taki mam. To wielka siła, wielkie szczęście. Jesteśmy jak jedna rodzina.

OK: Co trzeba wiedzieć, by zaprojektować i stworzyć idealną torebkę?

BB: Każdy proces tworzenia jest czymś w rodzaju zetknięcia ducha z materią. A więc trzeba mieć projekt i osadzić go w materii... Czyli w moim przypadku zderzyć koncepcję torebki z odpowiednią skórą. Studiowanie tajników technologii produkcji zajęło mi ponad dziesięć lat. Dopiero kiedy poczułam, że ta wiedza jest mi bliska, mogłam powiedzieć, że zaczynam rozumieć na czym polega projektowanie i praca nad torebką. Oprócz koncepcji, pomysłów potrzebna jest więc pokora i dobre rzemiosło. Tylko z tego połączenia rodzi się wartość.

OK: Fabryka Batycki mieści się w Gdańsku. Czy myślała Pani kiedyś o tym, żeby przenieść produkcję do krajów, gdzie jej koszty są niższe?

BB: Moje miejsce, jest tutaj, w Gdańsku. Cenię tradycję, a tradycja to Wybrzeże. Wszystko dzieje się: „tu i teraz”, w Polsce, w Gdańsku, w naszej fabryce. Gdańsk to nie tylko wierność korzeniom, praca nad budowaniem tożsamości firmy. Produkcja „na miejscu” ma też inne zalety: pozwala nam tworzyć krótkie serie, wykonywać pojedyncze egzemplarze torebek na szczególne okazje. To wielki komfort. Mamy czas i możliwości, by pochylić się nad produktem, dopracować każdy szczegół, w każdej chwili możemy coś zmienić, poprawić, udoskonalić.

OK: Symbolem marki Batycki jest bursztyn. Dlaczego?

foto6BB: To kamień polskiego Wybrzeża. Najlepiej i najpiękniej oddaje filozofię firmy, jest jej cudowną syntezą. Bursztyn wyraża wszystko, co chcemy powiedzieć: że żyjemy i pracujemy w Gdańsku, stolicy bursztynu; jest esencją Bałtyku i esencją marki, naszych emocji związanych z pracą. Jest kamieniem pięknym, kojarzy się z radością, z pomyślnością, ze zdrowiem. Ta bursztynowa idea „spłynęła” na mnie podczas jednej z podróży do Włoch. Uświadomiłam sobie wtedy rzecz z pozoru oczywistą, że na świecie jest wiele pięknych produktów, w większości jednak nierozpoznawalnych. Bursztyn! Tego właśnie szukałam! Materia została ożywiona, a firma zyskała tożsamość.

OK: Czy najbliższa przyszłość to czas na spełnianie kolejnych marzeń?

BB: Z marzeń nie wolno rezygnować. Marzenia trzeba mieć. Inna rzecz, że one się zmieniają wraz z nami, dorośleją, dojrzewają... Teraz, po latach zrewidowałam swoje dawne myślenie, dziś cieszy mnie co innego niż przed laty, co innego się liczy, co innego jest ważne. Dziś, dzięki jodze, która pozwoliła mi odkryć wiele nowych dróg, najbardziej fascynująca wydaje mi się podróż w głąb własnej duszy. Znalazłam drogę do samej siebie. Mam też czas na naukę języka chińskiego. Przede mną podróż do Indii, inna niż dotychczasowe. Bez walizki, za to plecakiem. Gdyby ktoś powiedział mi parę lat temu, że będę jeździć po Indiach z plecakiem, nigdy bym w to nie uwierzyła. Ale tak właśnie będzie. I już się na to cieszę!

 

Wywiad z Olgą Adler

czwartek, 12 stycznia 2012 11:13 Opublikowane w Olga pyta

Zaczynała w obcym kraju, w nowej branży. Nie znała rynku, nie miała kontaktów ani gotowego portfolio. A jednak osiągnęła spektakularny sukces.

O tym jak tego dokonała opowiada w wywiadzie z Olgą Kozierowską.

 

Olga Kozierowska: Mieszkasz w Stanach od 8 lat, od 7 prowadzisz swój własny biznes. Czy początki były trudne?

Olga_AdlerOlga Adler: Początki były trudne, ponieważ zaczynałam w nowym kraju i w nowej dla mnie branży. Nie miałam tu żadnych znajomych ani kontaktów, nie znałam tutejszego rynku, produktów ani dostawców i, co najważniejsze, nie miałam portfolio, które mogłabym zaprezentować potencjalnym klientom. Tymczasem w moim biznesie najważniejsze są zdjęcia skończonych projektów oraz listy polecające - ja nie miałam ani jednego ani drugiego. Projekty, które zrobiłam w Polsce, to były nowoczesne apartamenty, coś, co w Connecticut, gdzie mieszkam, praktycznie nie istnieje. Musiałam więc zaczynać od zera i moje pierwsze dwa projekty na Manhattanie zrobiłam za darmo – po to, żeby zbudować portfolio.

OK: Czy to przypadek, iż założyłaś firmę w Stanach, a nie w Polsce?

OA: To był zupełny przypadek. W czasie, kiedy zaczynałam rozważać zmianę zawodu i założenie własnej firmy w Warszawie, poznałam mojego przyszłego męża w czasie podróży służbowej do Nowego Jorku. Zaiskrzyło i 6 miesięcy później byłam już w Stanach.

OK: Czy sądzisz, że tutaj, w Warszawie, byłoby Ci łatwiej/trudniej?

OA: Nie wiem, bo nigdy nie spróbowałam w Polsce prowadzić własnej firmy. Pamiętam jednak jeszcze z Polski, że moi znajomi, którzy mieli własne sklepy, firmy PR-owe lub producenckie, zawsze narzekali na biurokrację, ograniczenia i niejasne przepisy podatkowe. W Stanach założenie firmy zajęło mi 1 dzień i zrobiłam to bez wychodzenia z domu, przez Internet. Mieszkałam wtedy w Stanach 6 miesięcy i nie miałam nawet jeszcze zielonej karty, jedyne, co było mi potrzebne to numer ubezpieczenia socjalnego i konto w banku.

OK: Interior design w Polsce to ciągle dynamicznie rozwijająca się dziedzina. Jak to wygląda w Stanach?

OA: To jest bardzo nasycony rynek. Jest tu chyba tylu dekoratorów wnętrz ilu agentów nieruchomości. J Poziom i zakres usług zaczyna się od osób, które zajmują się tylko doborem mebli i akcesoriów, a kończy na projektantach wnętrz, którzy pracują wraz z architektami (a czasami zamiast nich) i projektują całe domy. Są też tacy, którzy oferują bardzo niedrogie usługi przez Internet.

OK: Skąd czerpałaś inspirację do modelu biznesowego własnej firmy? Czy opierałaś się na intuicji, czy może miałaś doradcę albo mentora?

OA: Muszę powiedzieć, że moje doświadczenie z Polski, gdzie prowadziłam działy PR, zarządzałam kampaniami i projektami dla kilku lub kilkunastu klientów jednocześnie, bardzo mi się przydało przy tworzeniu mojej firmy. Budowanie marki, dobór pracowników, planowanie kampanii marketingowych, zarzadzanie finansami firmy – na  początku wszystko to robiłam sama i intuicja mnie nie zawiodła w podejmowaniu właściwych decyzji. Projektowanie to może 25% tego, co robię, pozostały czas zajmuje mi marketing, pisanie artykułów, książek i bloga. Sama wiedza o designie na pewno nie wystarczy, aby stworzyć i prowadzić firmę. Po przyjeździe do Stanów, prawie natychmiast zapisałam się na NYU (New York University) na kurs Business of Interior Design. Poznanie sytuacji prawnej i finansowej mojej nowej branży bardzo mi pomogło uniknąć pomyłek i błędów, które są zmorą projektantów wnętrz. Z biegiem czasu zaczęłam się otaczać osobami, które inspirowały mnie i pozwoliły mi rozwijać się jako businesswoman.

OK: Stawianie na własne nazwisko to ryzykowna strategia, bo stawia się wówczas wszystko na jedną kartę. Czy też tak to odbierasz?

OA: W świecie designu marka to jest wszystko. Branding zawsze był moja pasją i początkowo wymyśliłam wiele fajnie brzmiących nazw dla mojej firmy, ale doszłam do wniosku, że łatwiej jest stworzyć markę opartą na nazwisku projektanta, a później zawsze można ją rozwinąć w innych kierunkach. Moje nazwisko jest moją marką i klienci chcą pracować ze mną, bo jest to marka rozpoznawalna. Dzięki temu, że firma nosi moje nazwisko, jestem często rozpoznawana przez osoby, których nigdy wcześniej osobiście nie spotkałam.

OK: Czy Twoje europejskie korzenie są atutem dla Twoich amerykańskich klientów?

SunroomOA: To zdecydowany atut. Ameryka jest wciąż zapatrzona w Europe i bardzo często moi klienci proszą mnie o zaprojektowanie domu w stylu French Country albo English Manor. Dodatkowym atutem jest fakt, że wiele podróżowałam po Azji i Afryce, co daje mi unikalny wgląd w różnorodne klimaty kulturowe. Według mnie, to właśnie umiejętność mieszania stylów i kultur jest moim największym atutem.

OK: Czy sądzisz, że Twój styl jest pod wpływem amerykańskiego designu? Czy gdybyś prowadziła firmę w Polsce, różniłby się?

OA: Z cala pewnością! Moi amerykańscy klienci mają zdecydowanie bardziej tradycyjne gusta niż mój własny i zajęło mi trochę czasu, żeby się do tego przyzwyczaić. Moje projekty w Warszawie były dużo bardziej nowoczesne, wnętrza były prostsze, bardziej otwarte. W mojej pracy tutaj staram się wplatać do tych bardziej tradycyjnych przestrzeni nowoczesne elementy, takie jak moje ulubione krzesło Ghost firmy Kartell.

OK: Nie byłaś w Polsce od 5 lat, czy Twoja wizyta ma charakter prywatny, czy zawodowy?

OA: Prywatny i zawodowy. Oczywiście zobaczę się z rodzina i przyjaciółmi, ale przyleciałam także spotkać się z potencjalnym klientem w Warszawie i z moją przyszłą agencją PR. Zdecydowanie planuję rozpocząć kilka projektów w Europie w 2012.

OK: Czy w swojej firmie zatrudniasz kobiety, czy płeć współpracowników nie ma dla Ciebie znaczenia?

OA: Tak się składa, że wszyscy moi etatowi pracownicy to kobiety, podobnie jak wielu z moich podwykonawców i artystów, z którymi pracuję na co dzien. Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety są lepszymi słuchaczami, a w pracy z klientem słuchanie i wczuwanie się w potrzeby innych jest najważniejsze.

OK: W jaki sposób pozyskujesz klientów?

OA: Najlepsi klienci to ci, którzy przychodzą z polecenia. Oni już znają moją prace z domów swoich przyjaciół czy rodziny, i cenią je. Drugim źródłem klientów jest Internet. Byłam jednym z pierwszych projektantów na wschodnim wybrzeżu, którzy mieli stronę internetową w 2004 roku. Ludzie odwiedzają moją stronę, żeby zobaczyć moje projekty, ale także żeby czytać mój blog i dostawać mój cotygodniowy magazyn on-line, w którym dzielę się radami I pomysłami na urządzanie wnętrz.

OK: Co radziłabyś osobom, które wyjeżdżają za granicę, by tam założyć swój własny biznes?

powder_roomOA: Radzę, żeby umówiły się na kawę z kimś, kto przeszedł tę sama drogę. Znalezienie mentora pozwoli uniknąć pomyłek I dotrzeć do celu dużo szybciej, niż gdyby próbowało się samemu metodą prób i błędów. Warto też zapoznać się z sytuacją prawną w danej branży. Wiele krajów ma listy zawodów, które wymagają specjalnych szkoleń i licencji. Ważna jest także cierpliwość i zgromadzenie zapasów finansowych, na co najmniej 6 miesięcy, czyli czas, kiedy firma się rozwija, tak, aby codzienny strach o finanse nie paraliżował i nie odbierał odwagi do podejmowania ryzyka.

OK: Rozmawiamy na początku roku. Jakie wyzwania i plany rysują się przed Olga Adler Interiors?

OA: Pracuję nad moją drugą książką – poradnikiem dla kobiet, które chcą same urządzać wnętrza i potrzebują książki, która poprowadzi ich krok po kroku do celu. Ta książka będzie dostępna wyłącznie jako e-book. Zaczęłam też serię Olga Adler’s Decorating Tip of the Day. Te krótkie, codzienne porady można znaleźć na moim fanpage’u: http://www.facebook.com/olgaadlerinteriorsfairfieldcounty

W planach mam też segment telewizyjny poświęcony dekorowaniu wnętrz – być może w Polsce…

Spotkanie SPS

środa, 09 września 2009 12:34 Opublikowane w Newsy-SPS
Radio PiN i Q1 Group  zapraszają na niezwykłe i pełne atrakcji spotkanie  z cyklu Sukces Pisany Szminką
?ZARZĄDZANIE ZMIANĄ ? NOWY POCZĄTEK?

czyli jak osiągać sukcesy w świecie, który wymaga szybkich rezultatów i życia w ciągłej zmianie.
Data: 17 września, Godzina: 18:00, Miejsce: Klub Maska - Krakowskie Przedmieście 4/6.
Gościem specjalnym będzie kobieta niezwykła ? Katarzyna Montgomery 

Wybitne Kobiety RP

piątek, 13 stycznia 2012 15:07 Opublikowane w Kobiety sukcesu

PROF. MAŁGORZATA FUSZARA ODZNACZONA PRZEZ PREZYDENTA RP!

W związku z kończącym się Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie, prezydent Bronisław Komorowski z Małżonką uczestniczyli w środę w specjalnej uroczystości poświęconej Noblistce. Podczas spotkania prezydent wręczył odznaczenia państwowe wybitnym kobietom nauki polskiej.

Bizneswoman roku 2008

poniedziałek, 21 września 2009 21:20 Opublikowane w Newsy-SPS
Zgłoś się do konkursu Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku 2008!

Pozostało jescze 10 dni... Konkurs skierowny jest do włascicielek firm, dyrektorek zarządzających, bądź kobiet pełniących kluczowe role w przedsiębiorstwach.

Relacja z konferencji 28 lutego

środa, 07 marca 2012 11:02 Opublikowane w Relacje z konferencji

Profesjonalizm i spełnienie, czyli jak gadać, żeby się dogadać.

Pod takim tytułem odbyło się pierwsze w tym roku spotkanie Sukcesu Pisanego Szminką, które jak zwykle przyciągnęło wiele niezwykłych kobiet zarówno właścicielek firm jak i menedżerek.  Gośćmi specjalnymi byli – Krystyna Kofta znakomita pisarka i felietonistka oraz Tomasz Kammel – dziennikarz, ekspert ds wystąpień publicznych.

konferencja-2012-luty

 

W części merytorycznej, poprzedzonej prezentacją topowych kosmetyków Oriflame wykonaną przez Magdalenę Świerczyńską – niezależną Dyrektor Klubu Oriflame, mówiliśmy o tym jak przekonać do siebie ludzi, stać się wiarygodnym mówcą, opanować tremę i przemawiać obrazami. Swoje tajemnice i triki zdradzał uczestniczkom sam Tomasz Kammel. Był to warsztat profesjonalny, praktyczny ale też  niepozbawiony poczucia humoru.

 

W części inspirującej Krystyna Kofta  opowiadała o życiu, związkach, o tym jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę z przymrużeniem oka oraz o tak dziś dla każdej kobiety ważnym „gabinecie cieni” - czyli posiadaniu kilku byłych narzeczonych zawsze gotowych zająć miejsce tego obecnego o ile by się on nie sprawdził...

Rozrywki podczas spotkania dostarczyła firma Gena. prezentując zimowe czapki, w których ostatnio chodzi cała Europa, te z ostatniej, zimowej kolekcji. Dodatkowo  Panie mogły dowidzieć się jak pozbyć się niedoskonałości skóry  od specjalistów z kliniki medycyny estetycznej Carpe Diem.  Tradycyjnie po części rozrywkowej odbyła się kolacją przygotowana przez mistrzów kuchni Restauracji The Olive w Hotelu Sheraton przy akompaniamencie Carlo Rossi.

Pod koniec spotkania premierową odsłonę miało Carlo Rossi z różą, którego limitowana edycja z okazji Dnia Kobiet będzie dostępna w wybranych sklepach tylko przez jeden dzień – 8 marca 2012 roku.

Partnerzy strategiczni: Oriflame (http://pl.oriflame.com/) , Hotel Sheraton (http://www.sheraton.pl/), Radio PiN (http://www.radiopin.pl/) , Carpe Diem  (http://www.carpediempl.eu/pl/)

Konferencja odbyła się 28 lutego w restauracji The Olive w Hotelu Sheraton.

Kolejna konferencja 27 marca

SPS_partnerzy_luty

Foto: Leszek Wiśniewski, e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Strona 1 z 3

lifestyle

Podaruj roze

Ostatnie komentarze: