OK: Pierwszą firmę założyła Pani zaraz po studiach, ale nie była to firma kosmetyczna…
KB: Po pierwsze chciałam być zupełnie niezależna. Wiedziałam, że po skończeniu studiów na wydziale historii sztuki się nie utrzymam. Połowa lat dziewięćdziesiątych to bum na rynku nieruchomości. Dlatego też na drugim roku studiów otworzyłam biuro nieruchomości, które po roku nawiązało współpracę z międzynarodowymi brokerami. W efekcie tej współpracy zostałam przedstawicielem wiodącej w Warszawie firmy developerskiej, gdzie odpowiedzialna byłam za sprzedaż i marketing. Praca ta po zakończeniu studiów pozwoliła mi na realizacje swoich marzeń, czyli założenie Kliniki La Perla.
OK: Czyli zdobyła Pani doświadczenie na rynku nieruchomości?
KB: Zdecydowanie tak … bardzo dużo mi to dało. Zdobyłam doświadczenie w zarządzaniu ludźmi oraz podstawy finansów i prowadzenia przedsiębiorstwa.
OK: Skąd zatem pomysł by założyć La Perla – to przecież zupełnie inna branża?
KB: Tak jak wspominałam, La Perla była moim marzeniem. Od dawna interesowałam się kosmetologią, ale potrzebowałam środków finansowych, aby otworzyć tego typu firmę. Odłożone pieniądze zainwestowałam w pierwszy salon w Warszawie. Początek La Perlii to głównie salon odchudzania oraz pierwsze zabiegi medycyny estetycznej.
OK: Co łączy sztukę i medycynę estetyczną?
KB: Kiedyś przyszła do mnie pani prawnik i mówi: „Słuchaj Kalina, czy ja jestem aż taka stara, że przychodzę do historyka sztuki po poradę?” Chyba to mnie łączy. Poczucie piękna i estetyki (śmiech)…
OK: Na początku wiele rzeczy musiała robić Pani sama, potem firma się rozrosła bardzo dynamicznie, przyszedł czas na delegowanie. Trudno było nauczyć się ufać innym?
KB: Tak to było bardzo trudne. Ja wszędzie chcę być, wszystko sama sprawdzić, wszystko kontrolować. Do tego stopnia, że skończyłam szkołę kosmetologiczną… studia podyplomowe z zarządzania spa i wellness… i doszłam do wniosku, że też będę sprawdzać swoich kosmetologów. Nigdy nie stanęłam przy stole, bo się do tego nie nadaję. Będąc na tym stanowisku, na którym jestem uważam, że muszę znać moją własną firmę od podszewki i muszę być w stanie sprawdzić, czy zabieg wykonywany przez kosmetologa u mnie w placówce jest wykonany prawidłowo. Ja nie sprawdzę lekarza oczywiście, ale ich szuka się inaczej.
OK: Czyli co, wiedza to władza?
KB: Myślę, że tak. Wiedza i doświadczenie w tej branży to podstawa.
OK: Wróci Pani jeszcze na studia?
KB: Muszę się dokształcać. Skończyłam właśnie studia podyplomowe Managment Spa & Wellness. Firma się rozrasta, a ja muszą ja lepiej zarządzać.
OK: Nawet nie wiedziałam, że taki kierunek istnieje jak Management Spa & Wellness.
KB: Rynek Spa w Polsce jest coraz większy. Potrzebujemy wykwalifikowanej kadry zarządzającej. Dodatkowo w tym roku Klinika La Perla zastałą zaproszona przez WUM do udziału w projekcie studiów podyplomowych z medycyny estetycznej. Warszawski Uniwersytet Medyczny po raz pierwszy w Polsce przygotował taki program studiów dla lekarzy. Klinika La Perla odpowiada za zajęcia praktyczne.
OK: Jak duża jest obecnie firma?
KB: Sieć Klinik La Perla to obecnie cztery placówki – różnie wyspecjalizowane, usytuowane w Warszawie.. Cztery znajdują się w Warszawie a jedna, zdecydowanie wyjątkowa jest Grand Baltic Resort&Spa w Dźwirzynie.
OK: Czy chciałaby Pani wybudować imperium?
KB: No buduję nieustająco…
OK: Jak promowała Pani La Perla dwanaście lat temu, a jak robi to Pani teraz?
KB: Jedenaście lat temu promowałam sama. Generalnie uważałam wtedy, że najlepiej będzie, jeśli wykupię sobie reklamę w pismach kobiecych najbardziej poczytnych tych, które zajmują się modą i tak zaczynałam, co może dziesięć lat temu nie było błędem, było za to dobrą szkołą, żeby się nauczyć dobrej reklamy. W dniu dzisiejszym postawiłam na PR, którym zajmuje się dedykowana osoba.
OK: A co z celebrytami?
KB: To ważna grupa docelowa. Zaczęłam w nich celować około dwóch lat temu. Jedną z pierwszych była Anna Mucha. La Perla stoi za jej spektakularną przemianą. Obecnie gwiazdy same się do nas zgłaszają. Ale proszą by nie mówić, że są naszymi klientami.
OK: Czyli dyskrecja?
KB: Absolutna dyskrecja, ale też dzięki temu polecani jesteśmy kolejnym celebrytom – czyli korzystamy z marketingu szeptanego… Zaufanie, którym obdarzyły nas gwiazdy jest szczególnym wyróżnieniem. Nobilituje, nadaje prestiż ale też zobowiązuje.
OK: Wnioskuję, że bardzo dużo Pani pracuje. Jak godzi Pani obowiązki matki i prezes firmy?
KB: Jest to dla mnie bardzo trudne, bo bardzo bym chciała spędzić ze swoimi dziećmi jak najwięcej czasu. Ja pracuję bardzo intensywnie przez trzy tygodnie i po prostu po tych trzech tygodniach intensywnej pracy ja znikam razem z moimi dziećmi.
OK: Dziękuję za rozmowe.



