Etatowcy mogą się cieszyć, bowiem w ich przypadku zakupienie mieszkania na kredyt nie jest aż takie trudne jak w przypadku przedsiębiorców. Ci ostatni muszą dostarczyć co najmniej dwa razy tyle dokumentów m.in. zaświadczenie o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej, nadaniu NIPu i Regonu, kopie księgi przychodów i rozchodów, wyciągów z rachunków firmowych, PITów za rok poprzednie lub dwa lata wstecz, zaświadczenie z ZUSu o nie zaleganiu ze składkami itp.
Jakby tego było mało, ich zdolność kredytowa obniżana jest m.in. poprzez kwotę amortyzacji środków trwałych takich jak np. samochód – co jest po prostu paradoksem bo jest to tzw. koszt niepieniężny. Zmartwią się także Ci przedsiębiorcy, którzy korzystają z preferencyjnego ZUS’u czyli płacą niższe składki przez pierwsze dwa lata działalności firmy. Od ich dochodu odliczone zostaną bowiem nie preferencyjne stawki tylko te, które będziemy płacić w przyszłości, czyli po zakończeniu promocyjnego okresu.
Jak widać kolejne kłody rzucane są pod nogi młodych przedsiębiorców… I co na to nowy rząd?
Więcej: Gazeta Wyborcza, Mój Biznes - Prawo


