W obecności przedstawicieli środowiska muzycznego, dawnych współpracowników Majora, reprezentantów władz miasta oraz wielbicieli jazzu odsłonięto dziś w centrum Bydgoszczy tablicę upamiętniająca wielkiego muzyka jazzowego Andrzeja Przybielskiego. Zawisła ona na kamienicy przy Jagiellońskiej 2, w której mieszkał w ostatnich latach życia. W budynku, w mieszczącym się tam klubie Pianola utworzono zaś Kącik Czuwania Andrzeja Przybielskiego, gdzie już na zawsze czekają na niego: ulubiony fotel i trąbka.
Przybielski, to wciąż niedoceniona, wielka osobowość polskiego jazzu. Człowiek absolutnie wymykający się ocenom, idący zawsze swoimi ścieżkami, skoncentrowany tylko na muzyce. Współpracował z Czesławem Niemenem, Krzysztofem Komedą, Józefem Skrzekiem, Stanisławem Soyką, Tomaszem Stańko i wielu innymi. Dopiero pod koniec życia wydał solową płytę wraz ze swoim składem Asocjacja Andrzeja Przybielskiego.
Nowa instytucja kulturalna - Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy, postanowiła poświęcić legendzie polskiego jazzu i bydgoskich pubów nowy festiwal nazwany Stacja Asocjacja. Program pierwszej, jednodniowej edycji obejmuje wernisaż wystawy fotografii Marka Hofmana, Jarosława Pijarowskiego i Wojciecha Woźniaka upamiętniającej Jazzmana, spektakl "Epitafium dla Majora w wykonaniu Teatru Performer z Zamościa, projekcję filmu z muzyką Andrzeja Przybielskiego - "Lykantropia w reż. Piotra Dumały, performance Wojciecha Kowalczyka oraz koncert odtworzonej Asocjacji Andrzeja Przybielskiego. Festiwalowi towarzyszy też wydanie siłami MCK i Urzędu Miasta książki pióra dziennikarza muzycznego Zdzisława Pająka pt. "Maluj muzykę, bracie. To powieść o człowieku, który "mógł zrobić wielką karierę, a przez całe życie zachowywał się jak outsider mówi o niej sam Pająk (książkę wraz płytą DVD można nabyć w MCK).
Kim był i kim mógł być Przybielski? Jego twórczość miała na mnie wielki wpływ opowiadał Gazecie Wyborczej Stanisław Sojka. Znający Majora muzycy są zgodni co do jednego - gdyby Andrzej Przybielski chciał choć trochę współpracować z innymi artystami, to byłby jedną z pierwszych trąbek na świecie. Jednak Mistrz w ostatnich latach życia żył na granicy ubóstwa. W obecnej sytuacji, głównie spowodowanej przez media, każdy chce grać "kogoś. A on grał siebie i tylko siebie. Przypłacił to właśnie taką ceną tłumaczył Gazecie Pomorskiej Grzegorz Nadolny, basista m.in. z Asocjacji.
Jak wspominali na przedfestiwalowej konferencji prasowej bracia Majora pierwszą trąbkę kupił on pod koniec lat 50. w bydgoskim komisie przy ul. Długiej. Piotr Przybielski opowiadał: Andrzej kupił ją w komisie technicznym. Ale nie wiedział o tym nasz ojciec. Kiedyś wrócił wcześniej do domu i strasznie się zdenerwował. Ze złości rozbił trąbkę o kolano. Andrzej był zrozpaczony. Na szczęście przy ulicy Dworcowej był zakład naprawy instrumentów. Tam trąbkę naprawiono.
Bracia opowiedzieli też anegdotę o tym jak Przybielski doprowadził do załamania nerwowego trębacza wygrywającego bydgoski hejnał z wieży kościoła Klarysek. Dodajmy, że okna jego mieszkania znajdowały się dokładnie naprzeciwko wieży kościelnej. Muzyk grał codziennie swoją wersję hejnału zawsze na pięć minut przed hejnalistą. Dlatego w końcu zrezygnowany trębacz miejski porzucił pracę. Co ciekawe, gdy zastąpiła go melodia emitowana z magnetofonu, Przybielski przestał wygrywać hejnał, bo nie chciał konkurował z bezduszną maszyną.
Jakby takich ludzi było więcej, świat byłby inny - mówi o nim wielki jazzman Anthimos Apostolis.
* obejrzyj fotorelację z Odsłonięcia Tablicy i Kącika Andrzeja Przybielskiego
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10150543010613386.374113.365918278385&type=1&l=7ff42f5e20
* zajrzyj do Kącika Czuwania
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10150542899553386.374110.365918278385&type=1&l=ea365f6066
--
Miejski Ośrodek Kultury / Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy



